W poniedziałek we Wrocławiu, we wtorek można nas było spotkać w Łodzi. Nas czyli pozytywną kilkusetosobową dzieciarnię i dużo węższe grono organizatorów. Wszystko się udało. Jak zwykle. Przecież nie zawsze musimy być skromni !

Dobrym zwyczajem imprez SportGeneracji są zacni goście. To z reguły byli sportowcy i to sportowcy wybitni. Takim jest bez wątpienia Artur Partyka. Przez wiele lat związany z Łodzią chętnie przyjął nasze zaproszenie. – Jestem już w takim wieku, że dzieciaki rzadko wiedzą czym się zajmowałem, na szczęście rodzice jeszcze mnie pamiętają – zaczął wicemistrz olimpijski w skoku wzwyż z igrzysk w Atlancie. Oczywiście skorzystaliśmy z jego lekkoatletycznej wiedzy i podpytaliśmy o wrażenia z młodzieżowej rywalizacji. – Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem profesjonalnego przebiegu sztafet. Dzieciaki przekazywały sobie pałeczkę jak biegowi wyjadacze. Musieli to wcześniej ćwiczyć. Nie widzę innej możliwości. Jestem pod wrażeniem rozmachu towarzyszącemu SportGeneracji. Tysiące dzieciaków w całej Polsce mają kontakt z moją ukochaną lekkoatletyką. Z tego ziarna będzie chleb. Ukłony dla moich przyjaciół Pawła Januszewskiego i Sebastiana Chmary. Oni to wszystko wymyślili, oni organizują i to im należą się brawa – zakończył.
Partyka mówił, że nasze spotkania to inwestycja w polską lekkoatletykę. Gdyby przyjrzeć się popisom Dawida Ałaszewskiego ze szkoły w podłódzkich Gorzkowicach to rzeczywiście można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z niebyłe jakim talentem. Chłopak wygrał w cuglach wszystkie konkurencje indywidualne, ale o karierze na bieżni na razie nie myśli. – Uwielbiam się ścigać, ale i grać w piłkę, w tenisa, czy pływać. W ogóle prawie wszystkie sporty lubię. Tata mnie uczy różnych dyscyplin. Nie wiem czy będę sportowcem, może i chciałbym, ale czy biegaczem czy piłkarzem albo pływakiem to już naprawdę nie mam pojęcia – stwierdził.
Relacjonując dotychczasowe imprezy, a to już ósma w ostatnim czasie nie wspomnieliśmy o ważnej postaci, bez której ciężko byłoby nam utrzymać w ryzach małoletnie towarzystwo. To Agnieszka Szałkowska, aktorka teatru WyMyWaMy. W przerwach między kolejnymi biegami zabawia dzieciaki ze sceny. Jeżeli ktoś myśli, że to proste niech wpadnie do nas choćby raz. – Młodzi ludzie to wyjątkowo wymagająca publika. Myślę o koncentracji. Trzeba uwijać się jak w ukropie, wymyślać co rusz nowe zadania, konkursy, żeby dzieci się nie nudziły. Przede wszystkim mają się tu bawić sportem, a ja próbuję przemycić trochę doznań kulturalnych. Z różnym skutkiem – żartowała.

Skromna ta Pani Aga, my wiemy najlepiej, że dzieciaki ją uwielbiają i trudno nam sobie wyobrazić co zrobilibyśmy bez jej scenicznych popisów. Z Panią Agnieszkę i rozbieganą zgraję spotkamy na stadionie warszawskiego AWF-u.